Prawdziwy świat jest tam, gdzie są potwory.
Dopiero tam przekonujesz się, ile jesteś wart...
Zostań jednym z nas i przeżyj swoją własną przygodę!

czwartek, 1 sierpnia 2013

Od Liliany do Katriny

- Panie Zeusie...-zaczęłam, lecz Zeus mi przerwał
-zamilcz! A ty jak śmiałaś obrazić Bogów, czeka cię kara śmierci i pola kary na wieczność! Hadesie czyn swą powinność.
- nie mogę zabić tej głupiej śmiertelniczki, coś ją chroni jak by zaklęcie strażniczki...
- Hadesie nie opowiadaj bzdur, ostatnia strażniczka zginęła 1200 lat temu. Od tamtej pory nie ma już strażników...
- Panie Zeusie, czy mi się zdaje że nie ma jednego z olimpijczyków- nie wiadomo skąd pojawił się koło mnie Chejron.
- Założę się Chejronie że nie przyszedł z powodu złamania przysięgi i urodzenia się jego dziecka.- Powiedział Hades.
- Mogła bym coś powiedzieć. Nie sądzę że nie przyszedł z tego powodu tylko został porwany- powiedziałam cichym głosem.
- kłamiesz! Zaraz dam ci nauczkę pokory.
Z nieba wystrzelił piorun wprost na mnie, zamknęłam oczy żeby przyjąć karę, ale nic się nie stało
- Ha, a nie mówiłem że to jest barierą ochronna
- Gadaj kim jesteś i dlaczego sądzisz że Posejdon został porwany?
- jestem Liliana, i miałam przed tym wypadkiem dziwną wizję, bardzo nie wyraźną nie wiele pamiętam... Widziałam tylko trójząb trzymany przez jakaś dziwna kobietę. To wszystko co zapamiętałam panie Zeusie.
- zaraz dowiemy się, Apollo widzisz coś takiego?
- nic jak by ktoś chciał żebym tego nie widział. Ale jest jeszcze jeden sposób...- Apollo podszedł do mnie i dotknął mojego czoła. Nagle się odsunął.- niestety muszę potwierdzić jej słowa, ojcze.
- ale jakim cudem stworzyła tak siłą barierę?- zapytała Atena
- ja sama nie wiem...
- tylko jeden z nas umiał coś takiego wytworzyć, Posejdon tylko on to potrafił.- powiedziała Demeter- bardzo go przypominasz... To ty jesteś tym dzieckiem.
Nie odezwała się po tych słowach, nagle odezwał się Ares.
- i to nie wszystko Gaja chce ją zabić żeby się obudzić.
- ale ona żeby być strażniczka, musiała by mieć kryształ...- powiedziała Artemida.
W tym momencie złapałam za mój naszyjnik i zdjęłam go .
- czy chodzi o ten kryształ?
- musimy wracać na Olimp i to przedyskutować porwanie Posejdona, Apollo ty tu zostajesz i postaraj się zlokalizować dzięki jej wizją. A co do ciebie Katrino Black jeszcze zobaczymy co z tobą zrobić- zniknęli tak szybko jak się pojawili.
<Kata?>

Od Katriny do Liliany

Lili wycofywała się kiedy powiedziałam:
-poczekaj Lili
wszyscy spojrzeli na nią i było słychać przełknięcie śliny
-potrzebujemy pomocy,to znaczy Lili jej potrzebuje -powiedziałam 
i przyciągnęłam do ją do siebie.
-Tak,słyszałem...ale co możemy zrobić? -powiedział Ares
Zrobiłam zabójczą minę i powiedziałam
-Do diaska!Jesteście bogami,a córka jednego z trójcy może już jutro być martwa!Ja zawsze myślałam że bogowie są inni a nie takie ciapy jak wy!
-Kat.-Draco chciał mi coś powiedzieć ale nie przerywałam swojej przemowy
-Nie Draco!Skoro to bogowie to dlaczego mają Lili gdzieś?! jestem od nich młodsza,mam mniej mocy i być może rozumu,ale na pewno nie pozwolę nikomu skrzywdzić Lili!Nie jestem tchórzem!
Ares i Apollo stanęli jak wryci,Draco rzucił się na mnie a ja tylko krzyknęłam Armageddon i złapałam Lili,ponieważ Draco był na mnie
nieźle go odrzuciło,bogów tylko lekko przesunęło ale Draco poleciał na sam dach.Spojrzałam na niego i powiedziałam
-Lili pomóż mu,nieźle oberwał
Puściłam Lili ze swojego objęcia by do niego poszła.
-Mam tego dość!Skoro nie chcecie jej pomóc sama to zrobię,i olewam to czy zginę czy nie!
Już miałam wyjść kiedy uderzyłam o coś twardego.przewróciłam się.
Ze złością spojrzałam w górę.Przede mną stał Zeus,za nim moja matka i reszta bogów. Poczułam ich wzrok na sobie i to jak powoli zapadam się pod ziemię.I tak był na serio,obok mnie wyłonił się Hades...Eh dlaczego on?Jest moim ulubionym bogiem i żałuję że nie jestem z nim spokrewniona...
-Katarino -powiedział Zeus
-Tak wiem Zeusie,idę się pakować
Nagle odezwała się Lili

<Lili ?>

Od Lilany do Katriny

-Dobra,Lili znasz zaklęcia wodne?
- Tylko na rany otwarte, ale wiem kto będzie mógł nam pomóc, Draco podaj ten płaszcz.
- po co ci ten zakichany płaszcz?
- Dawaj a nie.
Poszedł po płaszcz , a ja poszłam po kryształ.Katrinie kazałam wytrzymać jaszcze minutę. Nie była zadowolona, ale powiedziała że się postara. Draco przyniósł płaszcz.
- Η θάλασσα, τα ποτάμια και τις λίμνες Ακούστε λόγο μου, να εμφανιστεί το κρύο νερό στο παλτό. Zakładaj to już
- Na piorun zeusa, jakie to zimne.
- ZAKŁADAJ! to uśmierzy ból, ale teraz gdzie jest twój ojciec?
- Po co ci to wiedzieć?
- Założę się ze przy nim jet Apollo, a on jest bogiem lekarzy.
- Jest na Arenie.
- No to chodzicie.
Poszliśmy na Arenę, nikt tam nie ćwiczył wszyscy byli na obiedzie.
- A wy nie na obiedzie?- Spytał się pan Ares.
- Tato, widziałeś może Apolla?
- A po co ci on?
- panie Aresie, mamy mały problem ...- powiedziałam i kazałam na chwile zdjąć płaszcz Katrinie.
- Aha. więc o to biega, Apollo chodź tu szybko, albo ci nogi...
- idę, dlaczego każesz mi przerywać obiad? Na zeusa co ci się stało?
- Sama nie wiem. - powiedziała Katrina
- Kto był taki mądry że dał ci ten płaszcz żeby uśmierzyć ból?
- Ja- odezwałam się cicho.
- Dobra robota.- Machnął ręka nad czołem Katriny i kolor skóry się zmienił.
- Jesteś córką Starego wodorosta.- powiedział Ares.
- tato!
- Co?
- twój syn ma racje mógł byś trochę grzeczniej.- Wtrącił się Apollo
- To ja może już pójdę.-Powiedziałam wycofując się. Nagle wtrąciła sie Katrina.
<Kata?>


Od Katriny do Liliany

Zauważyłam Lili na pomoście,moja furia osiągnęła szczyty wytrzymałości -Jak mogła mnie tak zostawić?!Jak mogła Uciec?! -
bałam się o nią jak nie wiem co,dobrze że Draco był przy mnie.
Po tym jak Lili wskoczyła do wody szukałam jej dobre 2 godziny,przyszedł Draco,byłam roztrzęsiona przytulił mnie i patrzył z niepokojem,powiedziałam mu wszystko. Draco był na mnie zły,nie dziwię się,zmusiłam do tego Lili...ehh. No ale wracając
Draco ostatkiem sił trzymał mnie na kajaku.Byłam zła na Lili że uciekła 
ode mnie.
-Lili! -wrzasnęłam i wyrwałam się Draco
Lili powoli się odsuwała,ale to na nic,stałam tuż za nią. Draco tylko patrzył co zrobię,a ja zwyczajnie zaczęłam płakać
-Lili!Jak mogłaś mnie zostawić?!
Oboje byli zdziwieni moim zachowaniem,ale ja po prostu nie chcę 
tracić przyjaciółki.
-Spokojnie już jestem,spokojnie -powiedziała
-Nie nie będę spokojna,a gdyby Gaja Cię dorwała?!Jak miała bym Ci pomóc?!
-Ale mnie nie dorwała więc się uspokój!
-Dobra
Oddaliłam się od niej i skupiłam się na jednym celu
-Kata?Wszystko w porządku? -zapytali
-Tak,a co?
-Dziwnie się świecisz i masz czerwone oczy
-Tak jasne,a moje włosy są czerwone
-My tak serio...
dobra,trochę się przeraziłam i spojrzałam na swoją rękę,była cała czerwona
-Auć!To piecze...-powiedziałam
-Co się dzieje? -zapytała Lili
-Ja..nie...wiem...to nie moje czary! -powiedziałam panicznie
-Czyli co? -zapytał Draco
-Albo wpadłam w niezłą furię...
-To nie możliwe -powiedzieli
-Albo ktoś mnie czaruje..
Spojrzeli po sobie a ja powiedziałam:
-Dobra,Lili znasz zaklęcia wodne?

<Lili?>

Od Liliany do Katriny

-powiedz że nie umiesz poprosić,Lili,to nic wielkiego
Bardzo nie chciałam żeby nic się nikomu nie stało , bo ja zawsze miałam poczucie winy. Zawsze tak było i raczej nigdy to się nie zmieni. Ja po prostu tak się boję, nie ze strachu utrata przyjaciół jest dla mnie bardzo bolesna, w szczególności że ja zawsze robię jakieś problemy, a teraz tak bardzo nie chciałam. W końcu miałam jakieś miejsce gdzie jestem uznawano normalnie i nie wrzeszczą na cały korytarz ' Zobaczcie idzie ta wariatka Lili', 'O nie! ten nauczyciel to jakiś potwór!'.
- Ja... ja nie potrafię... wyszłam z pokoju i wskoczyłam do wody. Nagle otoczyły mnie nimfa wodna
- Cześć, ty musisz być Lili, masz oczy po ojcu.
- Że co? Skąd ty wiesz jak mam na imię?
- My Najdy, bardzo się interesujemy dziećmi naszego Pana Posejdona,  choć nie należymy do jego orszaku...
- poczekaj chwilę, ty jesteś Najdą tego jeziora?
- Tak, och jaka ze mnie gapa nie przedstawiłam się, jestem Melania.
- aha... to ja już może pójdę...nie będę ci przeszkadzać - zauważyłam że plecie coś z alg 
- Och nie nie przeszkadzasz kochana. Powiedz mi co cie dręczy.
- Ja ja nie umiem się przyznać do...
- Ach rozumiem, twój ojciec kiedyś powiedział że morze nie lubi więzów  co jest bardzo trafne do ciebie moja droga.
- Do mnie?
- tak, widzisz chcesz wziętość cała odpowiedzialność na siebie i nie chcesz żeby inni narażali za ciebie karku. Jesteś bardzo podobna do ojca. A teraz czy mogła byś mi pomóc. Widzisz tamten krzak wodorostów, zerwij je dla mnie.
- Dobrze.- Podpłynęłam i zauważyłam coś na dnie jaką szkatułkę. Zerwałam wodorosty i wzięłam ze sobą szkatułkę.-Co to jest?
- A to, sama nie wiem kiedyś  to tu wrzucił i od tąd tu leży.
- proszę, o te wodorosty ci chodziło?
- Tak, dziękuje.
- A czy mogę...
- to zabrać, alez oczywiscie moja droga oczyszcisz trochę to jezioro, to było by wspaniałe.
- Dziękuje, chba muszę juz wracać.- Spojrzałam do góry i zobaczyłam kleczącą na kajaku Katrinę, wołającą moje imię, Draco tez tam był. Oboje mnie szukali.
- idz juz duzo czasu spędziłaś pod wodą przynajmniej 3 godziny, ach ten czas szybko leci... Odwiedzisz mnie czasem ?
- obiecuje ze nie długo.
- Żegnaj.
- Do widzenia- Zaczełam płyąć w strone pomostu. Wynuzyłam się i stanełam na pomoscie sucha w tej samej chwili zauwarzyła mnie katrina.'No to juz po mnie...'
<Katrina?>    

Od Katriny do Liliany

-Hah,sama tam chciałaś iść...-powiedziałam z szyderczym uśmieszkiem
-ha ha ha śmiej się,co miałam robić?
-przebrać się i nic więcej -powiedziałam z uśmieszkiem
-zapamiętam,to co robimy?
-Postaram się o ochronę dla Ciebie
-Niby kogo
-Pantheon i ja
-Nie chcę tego półgłówka na karku! -powiedziała oburzona
-Dobrze,w takim razie tylko ja
-A ja? -zapytał Draco
-A ty...a ty idź do ojca i wszystko opowiedz,potrzebujemy pomocy
-Jasne,lece -powiedział i wyszedł z domku
-A więc Lili,kończy się na tym że...
-...że dostaję za swoje -dokończyła.
-Nie Lili,po prostu nie umiesz prosić o pomoc
-Ja...
-Nie umiesz przyznaj to -powiedziałam z naciskiem,w gruncie rzeczy chciałam usłyszeć słowa ,,tak potrzebuję pomocy" ale Lili była uparta
Miała podobny charakter do mnie,zaczęłam traktować ją jak swoją siostrę, ,,pokochałam ją" tak po przyjacielsku.A jej problem był dla mnie jak przygoda,zadzieranie z tytanami,o tak.Lili wciąż nic nie mówiła więc powiedziałam ponownie
-powiedz że nie umiesz poprosić,Lili,to nic wielkiego

<Lili?>