-O co chodzi Lili?
- O nic...
- Coś cię trapi, widać...
- Zrozum w końcu nie chce o tym rozmawiać...- Odwróciłam się i przykryłam Sashę.- Musze się rozejrzeć... zostań tu z nią.
- Ale..- nie usłyszałam co dalej powiedziała bo już wyszłam na brzeg i pobiegłam nad wodospad nie daleko... usłyszałam głos...
- Tata?- wtedy zobaczyła kogoś kto naprawdę mnie denerwował....- Zeus? Co pana niebios sprowadza do tego wodospadu?
- Jesteś taka sama jak ojciec, też jesteś denerwująca... Ale nie ważne wiesz że Sasha jest moją córką, a pewne osoby się troszkę zdenerwowały...
- Masz na myśli Herę i Hadesa?
- No troszkę...
- Panie Zeusie to raczej było do przewidzenia- powiedziałam
-możliwe, ale nie ważne macie kilka dni na dotarcie do wrót inaczej już się ich nie zamknie...
-kilka dni? Może jakieś konkrety?
- eh... Zabierz Sashę do obozu.- i puf zniknął.
- Ok....- powiedziałam do siebie nagle walnął grzmot gdzieś na plaży przy "Pax". Pobiegłam jak najszybciej, a oni najprawdopodobniej brali ją za szpiega. Nie widziałam co się dzieje, ale rozszalał się ktoś pewnie Draco. Biegłam, aż dotarłam na plaże. I stanęłam między Sashą, a Draco
- jeśli ją tkniesz to osobiście skopie ci tyłek!!!- Powiedziałam z taką manierą że wszyscy patrzyli się na mnie.
- Lili, kim oni są?- spytała Sasha
- To przyjaciele i raczej nie zachowują się tak agresywnie...- spojrzałam z złością na Draca.- Kata miałaś ją pilnować.
- Tak, ale Draco troszkę oszalał jak zobaczył "Pax"...- Miałam ochotę pozabijać, jestem odpowiedzialna za Sashę.
- Bogowie! Jaki ty czasami jesteś tępy... Katrina proszę zabierz ją na Argo...- i poszłam w stronę lasu, mocno wkurzona...ktoś za mną szedł.
Draco?
Prawdziwy świat jest tam, gdzie są potwory.Dopiero tam przekonujesz się, ile jesteś wart...Zostań jednym z nas i przeżyj swoją własną przygodę!
poniedziałek, 2 września 2013
Od Katy do Lili
Płynęliśmy dalej,stałam na dziobie i patrzyłam na ocean...Promienie słońca odbijały się od wody,a obok statku płynęły delfiny,było tak pięknie
Nagle przy brzegu wyspy zobaczyłam łódkę...Kiedy podpłynęliśmy bliżej zobaczyłam na burcie napis ,,Pax".Moja pierwsza myśl to od razu -Lili...
Wyskoczyłam ze statku i dałam nura pod wodę,przybliżyłam się do łódki.
Chciałam to zrobić tak by Lili mnie nie widziała.Kiedy Lili się odchyliła by przyjrzeć się bliżej statku wynurzyłam się z wody.Lili odskoczyła a ja ze śmiechem powiedziałam:
-No hej ty moja uciekinierko
-Kata?A co ty tu...statek jest tam...a ty...ale jak? -zapytała,miała niezłą minę.Chciałam jej wszystko wytłumaczyć,ale uznałam że nie musi wszystkiego wiedzieć.
-A nieważne...nurkowanie z twoim kumplem...
-Aha,dobra...
Spojrzałam na jej łódkę,w środku była dziewczyna...Byłam zbyt ciekawa
i zapytałam:
-A ta dziewczyna to kto?
-Okazuje się że moja kuzynka...jest córką Zeusa...
-No,a jak ma na imię?
-Sasha...
-U,nom dobra,a mogę wejść na pokład?trochę jestem mokra
-o,ah tak jasne...
Lili wyglądała strasznie,i cały czas była nieśmiała...miałam wrażenie jakby nie chciała w ogóle ze mną rozmawiać
-O co chodzi Lili?
Lili?
Nagle przy brzegu wyspy zobaczyłam łódkę...Kiedy podpłynęliśmy bliżej zobaczyłam na burcie napis ,,Pax".Moja pierwsza myśl to od razu -Lili...
Wyskoczyłam ze statku i dałam nura pod wodę,przybliżyłam się do łódki.
Chciałam to zrobić tak by Lili mnie nie widziała.Kiedy Lili się odchyliła by przyjrzeć się bliżej statku wynurzyłam się z wody.Lili odskoczyła a ja ze śmiechem powiedziałam:
-No hej ty moja uciekinierko
-Kata?A co ty tu...statek jest tam...a ty...ale jak? -zapytała,miała niezłą minę.Chciałam jej wszystko wytłumaczyć,ale uznałam że nie musi wszystkiego wiedzieć.
-A nieważne...nurkowanie z twoim kumplem...
-Aha,dobra...
Spojrzałam na jej łódkę,w środku była dziewczyna...Byłam zbyt ciekawa
i zapytałam:
-A ta dziewczyna to kto?
-Okazuje się że moja kuzynka...jest córką Zeusa...
-No,a jak ma na imię?
-Sasha...
-U,nom dobra,a mogę wejść na pokład?trochę jestem mokra
-o,ah tak jasne...
Lili wyglądała strasznie,i cały czas była nieśmiała...miałam wrażenie jakby nie chciała w ogóle ze mną rozmawiać
-O co chodzi Lili?
Lili?
Od katy do Leo, Jacka, Draco, Rhino i Dennisa
Po tym jak Leo opowiedział mi swoją historię było mi smutno...
Współczułam mu i zrobiło mi się głupio że go tak oskarżałam
-No to co teraz? -zapytał Leo patrząc na mnie.
-Szukamy runy,musi tu być -powiedziałam i zaczęłam panicznie się rozglądać...
-Gorzej jeżeli jest pod nami -spojrzeliśmy w rów był taki głęboki i mroczny
,ale musieliśmy zdobyć runę,ona jest nam bardzo potrzebna...Martwiłam się o Lili,jak sobie radzi...
-Leo?Czy mógł byś coś dla mnie zrobić?
-Tak,o co chodzi?
-Ale przyrzekasz że mi się nie sprzeciwisz?
-Zaczynam się martwić ale dobrze,obiecuję Ci
-Dobrze...Popłynę w głąb rowu do samego dna jak będzie trzeba,i poszukam runy,jeżeli nie wrócę za pół godziny wracaj na statek i płyń dalej po Lili
-Ale
-Nie ma żadnego ale,jeśli nie wrócę płyniesz do statku a potem do Lili
Leo spojrzał się tylko na mnie.Uznałam że to dobry moment by już odpłynąć...zanim zacznę się rozklejać...
Oddaliłam się powoli od niego i popłynęłam w dół.
Kiedy płynęłam coś puknęło mnie w ramię,odwróciłam się i zobaczyłam Leo...
-Co ty tu robisz?! -powiedziałam zdziwiona
-Obiecałem Ci że jeśli nie wrócisz za pół godziny płynę dalej,ale nie obiecałem że nie popłynę za tobą...
-Ehh,dobra ona może być wszędzie,rozglądaj się
Długo szukaliśmy aż wreszcie Leo krzyknął:
-Widzę ją!

Podpłynęliśmy bliżej,była przepiękna,a na jej tle była głowa Meduzy
Wyjęłam ją spomiędzy kamieni.Leo był już na górze...
Wynurzyłam się z wody,okazało się że wszyscy się obudzili,i to mogło dziwnie wyglądać kiedy ja i Leo razem wyszliśmy z wody.Popatrzyłam się na Jacka,nie chciałam żeby robił sceny więc szybko powiedziałam
-Znaleźliśmy runę...
Leo?Jack?Rhino?Dennis?Draco?
Współczułam mu i zrobiło mi się głupio że go tak oskarżałam
-No to co teraz? -zapytał Leo patrząc na mnie.
-Szukamy runy,musi tu być -powiedziałam i zaczęłam panicznie się rozglądać...
-Gorzej jeżeli jest pod nami -spojrzeliśmy w rów był taki głęboki i mroczny
,ale musieliśmy zdobyć runę,ona jest nam bardzo potrzebna...Martwiłam się o Lili,jak sobie radzi...
-Leo?Czy mógł byś coś dla mnie zrobić?
-Tak,o co chodzi?
-Ale przyrzekasz że mi się nie sprzeciwisz?
-Zaczynam się martwić ale dobrze,obiecuję Ci
-Dobrze...Popłynę w głąb rowu do samego dna jak będzie trzeba,i poszukam runy,jeżeli nie wrócę za pół godziny wracaj na statek i płyń dalej po Lili
-Ale
-Nie ma żadnego ale,jeśli nie wrócę płyniesz do statku a potem do Lili
Leo spojrzał się tylko na mnie.Uznałam że to dobry moment by już odpłynąć...zanim zacznę się rozklejać...
Oddaliłam się powoli od niego i popłynęłam w dół.
Kiedy płynęłam coś puknęło mnie w ramię,odwróciłam się i zobaczyłam Leo...
-Co ty tu robisz?! -powiedziałam zdziwiona
-Obiecałem Ci że jeśli nie wrócisz za pół godziny płynę dalej,ale nie obiecałem że nie popłynę za tobą...
-Ehh,dobra ona może być wszędzie,rozglądaj się
Długo szukaliśmy aż wreszcie Leo krzyknął:
-Widzę ją!

Podpłynęliśmy bliżej,była przepiękna,a na jej tle była głowa Meduzy
Wyjęłam ją spomiędzy kamieni.Leo był już na górze...
Wynurzyłam się z wody,okazało się że wszyscy się obudzili,i to mogło dziwnie wyglądać kiedy ja i Leo razem wyszliśmy z wody.Popatrzyłam się na Jacka,nie chciałam żeby robił sceny więc szybko powiedziałam
-Znaleźliśmy runę...
Leo?Jack?Rhino?Dennis?Draco?
Od Lili
Spałam sobie smacznie. Do puki mnie ktoś nie obudził... To coś było mewą ryknęła mi prosto do ucha, nie polecam nikomu takiej pobudki.
- SIO!!!- i odleciała. Zobaczyłam na mojego i-phona 7.00. Co to za nie boska pora!!! Ale jak już wstałam... to się biorę za robotę. Nagle mój morski "GPS" zaczął szaleć, zawsze gdy byłam w wodzie znałam współrzędne. Dotarłam na miejsce. Weszłam do wody i zaczęłam nurkować. Szukałam przez kilka godzin wejścia końcu byłam zmęczona i wypłynęłam na powierzchnię i zobaczyłam wyspę z zatoką.
To musi być naziemne wejście. Usłyszałam ryk, a potem krzyk jakieś dziewczyny... Lew on nic nie jadł od stuleci. Biegłam w stronę walki miedzy Lwem, a dziewczyną... Nagle strzelił piorun... Lew się troszkę przypalił i biegał w ta i we w te... Obalam go zimną wodą i zaatakowałam bestie w kark, wydał on przewrażliw dźwięk i padł, a dziewczyna rzuciła się na mnie.
- Kim jesteś?- podniosła swoją włócznie i wycelowała we mnie... była mojego wzrostu i była podobna do mnie, ale miała czarne włosy i bardzo jasne oczy niebiesko-białe. Miała na sobie czarna skórę, białą zwykłą bluzkę, ciemne dżinsy i czarne vans-y.
- Mogła bym powiedzieć to samo... - Powiedziałam grożąc jej mieczem.
- Sasha Evergreen, córka Zeusa- powiedziała opuszczając włócznie.
- No to jesteśmy kuzynkami...- opuściłam miecz.- Lili Jackson, córka Posejdona.
- Chyba tak... co ty tu właściwie robisz?
- Szukam Atlantydy, a ty?
- Powiedzmy że ojciec mnie tu przeniósł, bo ścigał mnie potwór.
- właśnie tu?
- No nie, dał mi mały statek żebym wróciła do Ameryki... ale był wielki sztorm i wyrzucił mnie tutaj...
- Ciekawe, pewnie jesteś głodna co?
- Żebyś wiedziała...- Poszłyśmy do "Pax" i wyciągnęłam wszystko co było. jadła z wielkim apetytem. Ale i tak mnie nigdy nie pobije... Zaczęła otwierać Ambrozje.
- nie ruszaj!
- Dlaczego?
- to jest Ambrozja, pokarm bogów, jeśli zjesz tego za dużo to twoja śmiertelna krew zacznie płonąć i zginiesz... Dlatego, to chyba wystarczający powód...
- Raczej tak..- odłożyła Ambrozje i podnosiła termos z Nektarem- To jest nektar, napój bogów i jak zgaduje tez ma takie właściwości co Ambrozja... co nie?
- Nie mylisz się- powiedziałam z uśmiechem- ty ile masz tak właściwie lat?
- 13, a ty?
- 14.
- idź spać jesteś zmęczona, widać to po tobie, spokojnie obiecuję że cie nie zostawię.- Poszła spać a ja siedziałam w "Pax" aż do zmroku.wtedy zobaczyłam " Argo II" - mam przechlapane, u i to jak...
<Leo? kata? Jack? Draco? Rhino? Dennis?>
- SIO!!!- i odleciała. Zobaczyłam na mojego i-phona 7.00. Co to za nie boska pora!!! Ale jak już wstałam... to się biorę za robotę. Nagle mój morski "GPS" zaczął szaleć, zawsze gdy byłam w wodzie znałam współrzędne. Dotarłam na miejsce. Weszłam do wody i zaczęłam nurkować. Szukałam przez kilka godzin wejścia końcu byłam zmęczona i wypłynęłam na powierzchnię i zobaczyłam wyspę z zatoką.
To musi być naziemne wejście. Usłyszałam ryk, a potem krzyk jakieś dziewczyny... Lew on nic nie jadł od stuleci. Biegłam w stronę walki miedzy Lwem, a dziewczyną... Nagle strzelił piorun... Lew się troszkę przypalił i biegał w ta i we w te... Obalam go zimną wodą i zaatakowałam bestie w kark, wydał on przewrażliw dźwięk i padł, a dziewczyna rzuciła się na mnie.
- Kim jesteś?- podniosła swoją włócznie i wycelowała we mnie... była mojego wzrostu i była podobna do mnie, ale miała czarne włosy i bardzo jasne oczy niebiesko-białe. Miała na sobie czarna skórę, białą zwykłą bluzkę, ciemne dżinsy i czarne vans-y.
- Mogła bym powiedzieć to samo... - Powiedziałam grożąc jej mieczem.
- Sasha Evergreen, córka Zeusa- powiedziała opuszczając włócznie.
- No to jesteśmy kuzynkami...- opuściłam miecz.- Lili Jackson, córka Posejdona.
- Chyba tak... co ty tu właściwie robisz?
- Szukam Atlantydy, a ty?
- Powiedzmy że ojciec mnie tu przeniósł, bo ścigał mnie potwór.
- właśnie tu?
- No nie, dał mi mały statek żebym wróciła do Ameryki... ale był wielki sztorm i wyrzucił mnie tutaj...
- Ciekawe, pewnie jesteś głodna co?
- Żebyś wiedziała...- Poszłyśmy do "Pax" i wyciągnęłam wszystko co było. jadła z wielkim apetytem. Ale i tak mnie nigdy nie pobije... Zaczęła otwierać Ambrozje.
- nie ruszaj!
- Dlaczego?
- to jest Ambrozja, pokarm bogów, jeśli zjesz tego za dużo to twoja śmiertelna krew zacznie płonąć i zginiesz... Dlatego, to chyba wystarczający powód...
- Raczej tak..- odłożyła Ambrozje i podnosiła termos z Nektarem- To jest nektar, napój bogów i jak zgaduje tez ma takie właściwości co Ambrozja... co nie?
- Nie mylisz się- powiedziałam z uśmiechem- ty ile masz tak właściwie lat?
- 13, a ty?
- 14.
- idź spać jesteś zmęczona, widać to po tobie, spokojnie obiecuję że cie nie zostawię.- Poszła spać a ja siedziałam w "Pax" aż do zmroku.wtedy zobaczyłam " Argo II" - mam przechlapane, u i to jak...
<Leo? kata? Jack? Draco? Rhino? Dennis?>
niedziela, 1 września 2013
Od Leo do Katy
Uśmiechnęła się głupio.
- OK.... To wiesz może jak to wygląda...
- W tych ciemnościach? No nie masz race?
- Coś lepszego...- zdjąłem skafander, po czym zjadłem coś co mi dała, kiedyś Lili.
- Udusisz się! Zakładaj szybko skafander!!
- Nie nie uduszę, po prostu zjadłem coś co pomaga mi oddychać pod wodą, Lili mi to kiedyś dała...
- I co teraz...- powiedziała i z moich rąk wystrzeliły płomyki.
- Ale jak?
- Jedna mała zdolność jak jestem zadowolony to kopci mi się głowa... dosłownie... No to czego szukamy...?
- To może być co cokolwiek...
- patrz... To należało do Lili...- pokazałem na pozytywkę na dnie
- nie wydaje mi się, nigdy jej nie widziałam...
- Znam ją dłużej od ciebie....
- nie sądze..
- widzisz moja i Lili mama się przyjaźniły...
- Jak to przyjaźniły...?
- Moja mama zginęła... w pożarze... spowodowanym przez Gaje...- nie odpowiedziała...- mieliśmy po 7 lat, a ona nie rozstawała się z ta pozytywką...Martwiła się o każdą żyjącą istotę, zawsze gdy do nas przychodziły...wychodziliśmy do lasu i zawsze się ścigaliśmy kto pierwszy wejdzie na drzewo... Ona zawsze wygrywała ...- zacząłem się uśmiechać do siebie. Podpłynąłem do pozytywki następnie pod niosłem ją i z chowałem do pasa... Piękne to były czasy, kiedy niczym się nie przejmowaliśmy...- Potem zostałem wywieziony do Dziadka w Ohaio... Już więcej jej nie widziałem... - No to co teraz?
<Kata?>
- OK.... To wiesz może jak to wygląda...
- W tych ciemnościach? No nie masz race?
- Coś lepszego...- zdjąłem skafander, po czym zjadłem coś co mi dała, kiedyś Lili.
- Udusisz się! Zakładaj szybko skafander!!
- Nie nie uduszę, po prostu zjadłem coś co pomaga mi oddychać pod wodą, Lili mi to kiedyś dała...
- I co teraz...- powiedziała i z moich rąk wystrzeliły płomyki.
- Ale jak?
- Jedna mała zdolność jak jestem zadowolony to kopci mi się głowa... dosłownie... No to czego szukamy...?
- To może być co cokolwiek...
- patrz... To należało do Lili...- pokazałem na pozytywkę na dnie
- nie wydaje mi się, nigdy jej nie widziałam...
- Znam ją dłużej od ciebie....
- nie sądze..
- widzisz moja i Lili mama się przyjaźniły...
- Jak to przyjaźniły...?
- Moja mama zginęła... w pożarze... spowodowanym przez Gaje...- nie odpowiedziała...- mieliśmy po 7 lat, a ona nie rozstawała się z ta pozytywką...Martwiła się o każdą żyjącą istotę, zawsze gdy do nas przychodziły...wychodziliśmy do lasu i zawsze się ścigaliśmy kto pierwszy wejdzie na drzewo... Ona zawsze wygrywała ...- zacząłem się uśmiechać do siebie. Podpłynąłem do pozytywki następnie pod niosłem ją i z chowałem do pasa... Piękne to były czasy, kiedy niczym się nie przejmowaliśmy...- Potem zostałem wywieziony do Dziadka w Ohaio... Już więcej jej nie widziałem... - No to co teraz?
<Kata?>
Od Katy do Leo
Usiadłam sobie spokojnie w rogu kajuty.Po tym jak Rhino powiedziała
że jej zależy na odnalezieniu Lili,od razu wszyscy zaczęli szeptać i rozmawiać co by to oni nie zrobili.Słuchałam ich rozmów grzebiąc nożykiem w podłodze aż wreszcie podniosłam głowę i powiedziałam:
-Oh Ludzie! ogarnijcie się wreszcie!Każdemu zależy na znalezieniu jej...-Po wypowiedzeniu swoich słów,poszłam do kajuty.
Lili znów szaleje sama.A ja się boję tylko o to że stracę strażniczkę i przyjaciółkę.Położyłam się na łóżku i pogłębiłam się w myślach o niej.
Nagle usłyszałam głos,nie wiedziałam czyi on był.Wsłuchałam się głębiej i usłyszałam:
-Katarina...koleina runa jest pod wami...Szukajcie szlaków strażniczek...
Głos zniknął tak szybko jak się pojawił.A ja się ocknęłam.Okazało się że był środek nocy.Jack spał obok mnie.Nie chciałam go budzić
więc poszłam do Leo.Jak zwykle nie spał.Weszłam po cichu i powiedziałam:
-Ahoj kapitanie,jaki mamy kurs?
-Namierzyłem Lili,czemu nie śpisz?-zapytał
-Nie mogłam spać,coś chciało żebym się koniecznie obudziła...
-Znam to uczucie...
-Taaak...Muszę Ci coś powiedzieć oraz o coś zapytać:
-No to dalej,pytaj
-Czy my podążamy szlakiem strażniczek?
-Tak,dzięki temu namierzyłem Lili
-Dobrze,zatem zatrzymaj statek i cofnij się o 20 stopni...
-A po co? -powiedział i wyłączył zasilanie
-Do uwięzienia Gai trzeba 6 run.Jedna jest pod nami,a kolejne na innych 5 szlakach strażniczek...
-Niech zgadnę,to Ci nie dało spać
-Brawo Kolumbie,a teraz płyniemy odkryć Amerykę...-powiedziałam w przenośni.
Leo dał mi skafander.Złożyliśmy je na siebie i wypłynęliśmy prze przedni właz.
-No to teraz gdzie ta runa? -powiedział Leo,rozglądając się na wszystkie strony.
-Jest pod statkiem,co oznacza że pewnie gdzieś w tej wielkiej szczelinie -pokazałam na rów oceaniczny
-Chyba już wiem czemu Atlantyda zaginęła...jest w tym rowie-powiedział z żartem
-Dobra,płyniemy tam nim się nasza załoga obudzi
Wpłynęliśmy do rowu,było strasznie ciemno,przez przypadek złapałam Leo za rękę.Czułam się niezręcznie
Uśmiechnęłam się głupio do niego i wpłynęliśmy głębiej...
Leo?
że jej zależy na odnalezieniu Lili,od razu wszyscy zaczęli szeptać i rozmawiać co by to oni nie zrobili.Słuchałam ich rozmów grzebiąc nożykiem w podłodze aż wreszcie podniosłam głowę i powiedziałam:
-Oh Ludzie! ogarnijcie się wreszcie!Każdemu zależy na znalezieniu jej...-Po wypowiedzeniu swoich słów,poszłam do kajuty.
Lili znów szaleje sama.A ja się boję tylko o to że stracę strażniczkę i przyjaciółkę.Położyłam się na łóżku i pogłębiłam się w myślach o niej.
Nagle usłyszałam głos,nie wiedziałam czyi on był.Wsłuchałam się głębiej i usłyszałam:
-Katarina...koleina runa jest pod wami...Szukajcie szlaków strażniczek...
Głos zniknął tak szybko jak się pojawił.A ja się ocknęłam.Okazało się że był środek nocy.Jack spał obok mnie.Nie chciałam go budzić
więc poszłam do Leo.Jak zwykle nie spał.Weszłam po cichu i powiedziałam:
-Ahoj kapitanie,jaki mamy kurs?
-Namierzyłem Lili,czemu nie śpisz?-zapytał
-Nie mogłam spać,coś chciało żebym się koniecznie obudziła...
-Znam to uczucie...
-Taaak...Muszę Ci coś powiedzieć oraz o coś zapytać:
-No to dalej,pytaj
-Czy my podążamy szlakiem strażniczek?
-Tak,dzięki temu namierzyłem Lili
-Dobrze,zatem zatrzymaj statek i cofnij się o 20 stopni...
-A po co? -powiedział i wyłączył zasilanie
-Do uwięzienia Gai trzeba 6 run.Jedna jest pod nami,a kolejne na innych 5 szlakach strażniczek...
-Niech zgadnę,to Ci nie dało spać
-Brawo Kolumbie,a teraz płyniemy odkryć Amerykę...-powiedziałam w przenośni.
Leo dał mi skafander.Złożyliśmy je na siebie i wypłynęliśmy prze przedni właz.
-No to teraz gdzie ta runa? -powiedział Leo,rozglądając się na wszystkie strony.
-Jest pod statkiem,co oznacza że pewnie gdzieś w tej wielkiej szczelinie -pokazałam na rów oceaniczny
-Chyba już wiem czemu Atlantyda zaginęła...jest w tym rowie-powiedział z żartem
-Dobra,płyniemy tam nim się nasza załoga obudzi
Wpłynęliśmy do rowu,było strasznie ciemno,przez przypadek złapałam Leo za rękę.Czułam się niezręcznie
Uśmiechnęłam się głupio do niego i wpłynęliśmy głębiej...
Leo?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

