Tak,jasne...zawsze gdy Lili jest z Leo pojawiają się kłopoty,i któreś z nich ląduje w szpitalu.Wszyscy udaliśmy się do obozu,tylko Katarina z Jack'iem szli w oddali.W szpitalu powiedzieli że takie obrażenia to nic poważnego,ale Leo się wkopał i musiałem mu odebrać sprzęt.
Leo był zły,ale wiedział że to nie był mój pomysł tylko bogów.
Na salę weszła Katarina,Jack i jakaś młodsza dziewczyna,która gdyby nie włosy miała by wygląd jak Kata.
-Uuu,Leo stworzył ci mapeta? -wypaliłem.Dziewczyna,Kata i Leo spojrzeli na mnie podłym wzrokiem
-Kochani,to jest moja młodsza siostra Laureline
-Hejcia wam!-krzyknęła radośnie.
-Reli,to są moi przyjaciele Lili,Draco,Leo,Sasha,Nicole,Rhino,Dennis
i mój chłopak Jack
-Miło mi was poznać,Katki zaprowadzisz mnie do domku?
-Jasne Reli,widzimy się jutro kochani!
Kata odeszła z jej siostrą,Jack natomiast podszedł do mnie i powiedział
-Stary,mapeta?! oj,uważaj to dziecko to istne piekło i mściwa bestia
-Była podobna tylko mniejsza,i miała taką futrzastą bluzę.
Lili podeszła do mnie,szczypiąc mnie po szyi
-Liluś...coś chciałaś?
-Nie,a muszę coś chcieć podchodząc do ciebie?
Pocałowałem ją,i powiedziałem
-Jasne że nie...ale mnie dziwi jedno,co tu się do jasnego pioruna dzieje?!
Lili?
Prawdziwy świat jest tam, gdzie są potwory.Dopiero tam przekonujesz się, ile jesteś wart...Zostań jednym z nas i przeżyj swoją własną przygodę!
sobota, 5 października 2013
piątek, 4 października 2013
Od Sashy i Lili(tylko niektóre diaogi) do Katy i Draco
Gdy usłyszałam wybuch gdzieś w lesie, byłam przerażona, co to mogło być, nagle usłyszałam głos Katy
- LILI!- upuściła torbę i pobiegła w stronę lasu, nagle zrozumiałam że ten wybuch mógł mieć coś wspólnego z tym eksperymentem Leona, natychmiast też rzuciłam swoja torbę i pobiegłam za Katą, na miejscu trochę się kurzyło, ale widziałam Leona, ale nie Lili
- Gdzie jest LILIAN ?- wrzasnęła Kata
- Nie wiem! nagle tu była, a teraz...
- Tu jestem ! - powiedziała Lili z czubka Sosny...- ale jak się tu dostałam to nie wiem...
- Nic ci nie jest?!- krzyknęłam w jej stronę
- chyba nie! Tak jestem cała
- Co tu się stało?- spytał zdziwiony Draco
- Lepiej się zastanów jak ją z tam tond ściągnąć.
- Kogo i gdzie?- spytał
- Czy łaskawie mógłby ktoś mnie złapać
- Lili co ty tam robisz?- spytał trochę zdenerwowany Draco
- W teorii nic ciekawego, schodzę z drzewa- powiedziała z uśmieszkiem Lili- czy teraz mógł byś tu podejść i mnie złapać, bo tu już nie zejdę nie ma gałęzi, a są jakieś 3-4 metry- W tym momencie Lili spadła , ale całe szczęście Draco ją złapał
- No dobra co tu się stało?- spytałam Leo
- tylko wybuch jednego z wynalazków...
- A dokładnie?
- rakiet wodo-fosforowych
- Rakiet?
- Tak, one wybuchły bez zapalnika, fascynujące...
- Fascynujące to będzie to jak będziesz wyglądał jak ci dokopie- powiedział nieźle wkurzony Draco
- Draco, to był wypadek, nawet on nie wiedział jak to się skończy , a teraz bądź tak miły i zaprowadź mnie do skrzydła szpitalnego, czuje że mój żołądek od tak nie wróci na miejsce...
Draco? Kata?
- LILI!- upuściła torbę i pobiegła w stronę lasu, nagle zrozumiałam że ten wybuch mógł mieć coś wspólnego z tym eksperymentem Leona, natychmiast też rzuciłam swoja torbę i pobiegłam za Katą, na miejscu trochę się kurzyło, ale widziałam Leona, ale nie Lili
- Gdzie jest LILIAN ?- wrzasnęła Kata
- Nie wiem! nagle tu była, a teraz...
- Tu jestem ! - powiedziała Lili z czubka Sosny...- ale jak się tu dostałam to nie wiem...
- Nic ci nie jest?!- krzyknęłam w jej stronę
- chyba nie! Tak jestem cała
- Co tu się stało?- spytał zdziwiony Draco
- Lepiej się zastanów jak ją z tam tond ściągnąć.
- Kogo i gdzie?- spytał
- Czy łaskawie mógłby ktoś mnie złapać
- Lili co ty tam robisz?- spytał trochę zdenerwowany Draco
- W teorii nic ciekawego, schodzę z drzewa- powiedziała z uśmieszkiem Lili- czy teraz mógł byś tu podejść i mnie złapać, bo tu już nie zejdę nie ma gałęzi, a są jakieś 3-4 metry- W tym momencie Lili spadła , ale całe szczęście Draco ją złapał
- No dobra co tu się stało?- spytałam Leo
- tylko wybuch jednego z wynalazków...
- A dokładnie?
- rakiet wodo-fosforowych
- Rakiet?
- Tak, one wybuchły bez zapalnika, fascynujące...
- Fascynujące to będzie to jak będziesz wyglądał jak ci dokopie- powiedział nieźle wkurzony Draco
- Draco, to był wypadek, nawet on nie wiedział jak to się skończy , a teraz bądź tak miły i zaprowadź mnie do skrzydła szpitalnego, czuje że mój żołądek od tak nie wróci na miejsce...
Draco? Kata?
Od katy do Sashy
Weszłyśmy do środka domku. Bleh, nie na widzę tego domku.
Kasandra wyszła patrząc się na mnie i dziwiąc że tu jestem.Kazała swoim siostrą zająć się nami.Kiedy dziewczyny złapały Sashę,starałam się po cichu opuścić to różowe piekło.Gdy otwierałam drzwi usłyszałam
-Hej Kata,a ty gdzie? -Jessie zapytała z dziecinnym uśmieszkiem
-Duszno tu trochę...to cześć!- krzyknęłam padając do drzwi,które zamknęły mi się przed nosem
-O nie,nie.Ty tu zostajesz.
-Czemu?
-Masz wybraną suknie?Jack ma już garnitur bo był tu wczoraj
-W sumie...eh....dobra zostaje
W tym czasie dziewczyny szykowały Sashę,wyszła z szatni w przepięknej sukni.
-jeju,ślicznie wyglądasz -powiedziałam patrzą na nią
Zanim się obejrzałam znalazłam się w szatni.
Dziewczyny pokazywały mi przeróżne suknie,moją uwagę natomiast przykuła stara szafa.
-Co w niej jest?
-eee,nikomu nie powiesz?
-Nie
-Suknie wszystkich bogiń,oczywiście mają teraz nowe kreacje ale te stare są tu wysoko cenione
-Jest tam suknia mojej matki?
-Oczywiście że jest...
-Pokażesz mi ją?
-Czy ty czasami chcesz ją założyć,co?
-Hmmm,jeżeli to suknie bogiń,a pomiędzy nimi suknia mej matki....to czemu nie
-wiesz,dobra zasłoń oczy i nie podglądaj
Po jakiś czasie powiedziały
-Możesz odsłonić
Ku moim oczom ukazała się prześliczna suknia,prosta ale gustowna
-czy mogę ją założyć?
-Oczywiście.
Gdy obie z Sashą byłyśmy już w swoich ciuchach usłyszałyśmy wybuch
Sasha?
Kasandra wyszła patrząc się na mnie i dziwiąc że tu jestem.Kazała swoim siostrą zająć się nami.Kiedy dziewczyny złapały Sashę,starałam się po cichu opuścić to różowe piekło.Gdy otwierałam drzwi usłyszałam
-Hej Kata,a ty gdzie? -Jessie zapytała z dziecinnym uśmieszkiem
-Duszno tu trochę...to cześć!- krzyknęłam padając do drzwi,które zamknęły mi się przed nosem
-O nie,nie.Ty tu zostajesz.
-Czemu?
-Masz wybraną suknie?Jack ma już garnitur bo był tu wczoraj
-W sumie...eh....dobra zostaje
W tym czasie dziewczyny szykowały Sashę,wyszła z szatni w przepięknej sukni.
-jeju,ślicznie wyglądasz -powiedziałam patrzą na nią
Zanim się obejrzałam znalazłam się w szatni.
Dziewczyny pokazywały mi przeróżne suknie,moją uwagę natomiast przykuła stara szafa.
-Co w niej jest?
-eee,nikomu nie powiesz?
-Nie
-Suknie wszystkich bogiń,oczywiście mają teraz nowe kreacje ale te stare są tu wysoko cenione
-Jest tam suknia mojej matki?
-Oczywiście że jest...
-Pokażesz mi ją?
-Czy ty czasami chcesz ją założyć,co?
-Hmmm,jeżeli to suknie bogiń,a pomiędzy nimi suknia mej matki....to czemu nie
-wiesz,dobra zasłoń oczy i nie podglądaj
Po jakiś czasie powiedziały
-Możesz odsłonić
Ku moim oczom ukazała się prześliczna suknia,prosta ale gustowna
-czy mogę ją założyć?
-Oczywiście.
Gdy obie z Sashą byłyśmy już w swoich ciuchach usłyszałyśmy wybuch
Sasha?
Od Sashy do Katy
Gdy usłyszałam o tym balu, to pierwsza myśl że trzeba znaleźć coś żeby się ubrać więc najpierw poszłam do Lili, ale jej nie było, pewnie znowu gdzieś się kręci z Draco. Poszłam więc do katy i szukałam jakiś sukienek, gdy nagle zostałam zapytana
-pomóc w czymś?- powiedziała Kata
- Hej, sorry że tak się spytam , ale chyba wiesz już o balu?
- tak wiem, ale co ty tu właściwie robisz?
- Słuchaj masz może w co się ubrać.
- No nie, a ty tu szukasz sukienki?
- Tak.- powiedziałam
- tutaj?- o mały włos nie wybuchła śmiechem.- Raczej trzeba iść do Lili.
- jej nie ma.
- No to zostaje jedno miejsce.- powiedziała z nutą strachu w głosie- idziemy do 10.
- no dobra, a co tam takiego jest strasznego?- spytałem
- Zobaczysz- powiedziała z zaciekawieniem- czy ty jeszcze tam nie byłaś?
- Zazwyczaj siedzę u Lili, bo u mnie jest trochę jak w mauzoleum...- Powiedziałam i ruszyłyśmy w stronę 10. Gdy zobaczyłam ten różowy domek i wytapetowane lalki przed nim już wiedziałam czego mam się bać... Weszłyśmy do środka Kata krzyknęła.
- Dziewczyny macie jakieś sukienki ze średniowiecza na zbyciu!-lecz nikt nie odpowiedział.
- To dziwne, zawsze tu są, o patrz czemu oni tam tak stoją - powiedziała i zauważyłam gromadę dziewczyn i chłopców, stojących przed drzwiami. Ciekawe na co czekali...
- Ej co tu się dzieje ? - spytałam jednej z dziewczyn.
-to wy nic nie wiecie? Przyszła tu do nas Lili i po prostu poprosiła o pomoc, bo nie ma sukienki na bal. Kasandra się tak przejęła że sama jej pomaga, a wy tutaj po co?
- my tez po sukienkę.- powiedziałam
- To cudownie, ale tam - wskazała na drzwi - są wszystkie suknie...
Nagle drzwi się otworzyły, i wyszła Lili z jakąś torbą
- O hej dziewczyny , ja usze lecieć umówiłam się z Leo ze mu pomogę w jakimś eksperymencie. To Cześć-powiedziała i poszła.
- No to kto następny już możecie wejść, ja jestem zmęczona, a wy wybierzcie coś im!- powiedziała do swojego rodzeństwa Kasandra...
- No to zaczynamy...- powiedziała druga z córek Afrodyty
Kata?
-pomóc w czymś?- powiedziała Kata
- Hej, sorry że tak się spytam , ale chyba wiesz już o balu?
- tak wiem, ale co ty tu właściwie robisz?
- Słuchaj masz może w co się ubrać.
- No nie, a ty tu szukasz sukienki?
- Tak.- powiedziałam
- tutaj?- o mały włos nie wybuchła śmiechem.- Raczej trzeba iść do Lili.
- jej nie ma.
- No to zostaje jedno miejsce.- powiedziała z nutą strachu w głosie- idziemy do 10.
- no dobra, a co tam takiego jest strasznego?- spytałem
- Zobaczysz- powiedziała z zaciekawieniem- czy ty jeszcze tam nie byłaś?
- Zazwyczaj siedzę u Lili, bo u mnie jest trochę jak w mauzoleum...- Powiedziałam i ruszyłyśmy w stronę 10. Gdy zobaczyłam ten różowy domek i wytapetowane lalki przed nim już wiedziałam czego mam się bać... Weszłyśmy do środka Kata krzyknęła.
- Dziewczyny macie jakieś sukienki ze średniowiecza na zbyciu!-lecz nikt nie odpowiedział.
- To dziwne, zawsze tu są, o patrz czemu oni tam tak stoją - powiedziała i zauważyłam gromadę dziewczyn i chłopców, stojących przed drzwiami. Ciekawe na co czekali...
- Ej co tu się dzieje ? - spytałam jednej z dziewczyn.
-to wy nic nie wiecie? Przyszła tu do nas Lili i po prostu poprosiła o pomoc, bo nie ma sukienki na bal. Kasandra się tak przejęła że sama jej pomaga, a wy tutaj po co?
- my tez po sukienkę.- powiedziałam
- To cudownie, ale tam - wskazała na drzwi - są wszystkie suknie...
Nagle drzwi się otworzyły, i wyszła Lili z jakąś torbą
- O hej dziewczyny , ja usze lecieć umówiłam się z Leo ze mu pomogę w jakimś eksperymencie. To Cześć-powiedziała i poszła.
- No to kto następny już możecie wejść, ja jestem zmęczona, a wy wybierzcie coś im!- powiedziała do swojego rodzeństwa Kasandra...
- No to zaczynamy...- powiedziała druga z córek Afrodyty
Kata?
środa, 2 października 2013
Od Katy do Sashy
Szłam w stronę domu kiedy podeszła do mnie jedna z córek Afrodyty.
-Hej Katarina
-Cześć Kasandra,coś się stało? -zapytałam,jej mina była rozpromieniona
ale i patrząc po mnie lekko opłakana.Tak wiem mój styl jest taki dziwny,że każdy tak na mnie patrzył.
-No patrząc na ciebie to tak,i to chyba dla ciebie zła wiadomość
-Dobra,jestem przygotowana...mów
-31.10 mamy bal średniowiecza słonko,i obowiązuje dany strój
-no dobra...jaki ten stój?
-Dla dziewczyny suknia średniowieczna a dla chłopca garnitur
-Hm,to ma być zła wiadomość?
-Yyy,dla ciebie tak
-Czemu?Lubię się przebierać,a szczególnie bawić stylem
-to widać
-Dobra,jak sobie chcesz,ale wiedz że to nie jest zła wiadomość dla mnie...I przepraszam ale padam na twarz
-Oh,tak jasne...dzięki i pa
-paa
W moim domku była Sasha,wyglądała jakby czegoś szukała.Popatrzyłam na nią przez chwilkę i powiedziałam
-pomóc w czymś?
Sasha?
-Hej Katarina
-Cześć Kasandra,coś się stało? -zapytałam,jej mina była rozpromieniona
ale i patrząc po mnie lekko opłakana.Tak wiem mój styl jest taki dziwny,że każdy tak na mnie patrzył.
-No patrząc na ciebie to tak,i to chyba dla ciebie zła wiadomość
-Dobra,jestem przygotowana...mów
-31.10 mamy bal średniowiecza słonko,i obowiązuje dany strój
-no dobra...jaki ten stój?
-Dla dziewczyny suknia średniowieczna a dla chłopca garnitur
-Hm,to ma być zła wiadomość?
-Yyy,dla ciebie tak
-Czemu?Lubię się przebierać,a szczególnie bawić stylem
-to widać
-Dobra,jak sobie chcesz,ale wiedz że to nie jest zła wiadomość dla mnie...I przepraszam ale padam na twarz
-Oh,tak jasne...dzięki i pa
-paa
W moim domku była Sasha,wyglądała jakby czegoś szukała.Popatrzyłam na nią przez chwilkę i powiedziałam
-pomóc w czymś?
Sasha?
wtorek, 1 października 2013
PROSZĘ O UWAGĘ !!!
W dniu 31.10.13 odbędzie się bal średniowiecza. Bal przygotowują dzieci Afrodyty. Na balu obowiązuje strój balowy, może być on z renesansu lub z średniowiecza. Bal rozpoczyna się o 17.30, a kończy o 24.00. Każdy musi mieć parę na bal( tak, może być wymyślona postać, ale musimy podać imię i nazwisko oraz domek w którym zamieszkuje tą osoba). Bal odbędzie się w obozowym lesie. Resztę informacji podamy wkrótce ~ Kasandra Drew, córka Afrodyty :)
Od Draco do Lili
Sasha oddała mi swój naszyjnik,nie wiem czemu to zrobiła,ale widać
chciała zrobić coś dla Lili.Podszedłem do niej i powiedziałem
-wielkie dzięki,Lili na pewno będzie ze mną bezpieczna
Sasha tylko kiwnęła głową,ja natomiast oddaliłem się i pobiegłem w stronę Lili.Czekała na mnie na pomoście,gdy podszedłem bliżej odwróciła się w moją stronę
-więc jak będzie?płyniemy?-zapytałem ją cichym głosem
-ty nie możesz,nie masz kryształu
-Sasha mi go dała -odsłoniłem zza koszuli błękitny kryształ
-Czasami mnie zaskakuje jej zachowanie
-mnie też to zdziwiło,ale musimy chyba już płynąć
-Racja
Wypłynęliśmy z wyspy,płynęliśmy wodą by złapać dolny nurt i przyśpieszyć.Lili złapała mnie za rękę,w mgnieniu oka znaleźliśmy się
przy nieznanym lądzie
- to tu?- zapytałem
Lili?
chciała zrobić coś dla Lili.Podszedłem do niej i powiedziałem
-wielkie dzięki,Lili na pewno będzie ze mną bezpieczna
Sasha tylko kiwnęła głową,ja natomiast oddaliłem się i pobiegłem w stronę Lili.Czekała na mnie na pomoście,gdy podszedłem bliżej odwróciła się w moją stronę
-więc jak będzie?płyniemy?-zapytałem ją cichym głosem
-ty nie możesz,nie masz kryształu
-Sasha mi go dała -odsłoniłem zza koszuli błękitny kryształ
-Czasami mnie zaskakuje jej zachowanie
-mnie też to zdziwiło,ale musimy chyba już płynąć
-Racja
Wypłynęliśmy z wyspy,płynęliśmy wodą by złapać dolny nurt i przyśpieszyć.Lili złapała mnie za rękę,w mgnieniu oka znaleźliśmy się
przy nieznanym lądzie
- to tu?- zapytałem
Lili?
Subskrybuj:
Posty (Atom)